Szanuj szefa swego - możesz trafić na gorszego.

Szanuj szefa swego - możesz trafić na gorszego.

Zatrudnionym w niewielkim centrum telefonicznym pod Larnaką ten szef pomału staje w gardle. Właścicielem firmy jest pozornie sympatyczny człowiek, kryjący swoje chore praktyki za działalnością charytatywną i wspieraniem lokalnej drużyny sportowej.

Były szef działu śledczego cypryjskiej policji, zniknął ze stanowiska podczas trwających kilka lat śledztw w sprawie korupcji w policji. Pan szef zaczął nową karierę w garażu pod Nikozją, otworzył malutkie centrum telefoniczne, współpracując z zagraniczną firmą rozpowszechniał produkty tej firmy. Biznes się rozwijał, a sprzedaż telefoniczna dała możliwość promowania innych produktów istniejącym już klientom firmy. Firma się rozrosła, dziś mieści około 150 miejsc pracy. Pracownicy są szkoleni w technikach sprzedaży i oferowania próbek produktów, za co nagradzani są finansowo. Bezpłatne kilkutygodniowe próbowanie produktów jest bardzo trudne do odwołania, a jeśli nie odwołasz… płacisz roczną opłatę za udział w tej wspaniałej przygodzie. Firma matka otrzymała już kilka pozwów za oszustwa. Ofiarą padają osoby niepełnosprawne, niedosłyszące, cierpiące na zaniki pamięci.

Rozmowy pracowników są oczywiście monitorowane i nie jest to żadną tajemnicą. Ale gdy w grę wchodzi monitorowanie i ocenianie życia prywatnego pracowników, to jest już chyba nadużycie. Firma, jak potwierdzają to informacje w internecie, istnieje na rynku sześć lat. W tym czasie przewinęło się przez nią tysiące ludzi. Niektórzy odchodzą sami, niektórzy znikają nagle, a ich zniknięcie jest owiane zmową milczenia. 
Pan szef szaleje. Zwolnienia z powodu rażących wykroczeń. Zastraszanie pozwami sądowymi i policją. Musisz podpisać dokument, że twoje zachowanie jest poniżej poziomu. Spotkało to jednego z kierowników, który wysłał prywatną wiadomość z życzeniami córce szefa. Został natychmiast zwolniony za molestowanie seksualne. Inna pani kierownik za solidarność z pracownikami została zwolniona za nieustającą niewłaściwą postawę i złe wyniki w pracy. Nigdy nie otrzymała żadnych pisemnych ostrzeżeń, a za swoje wyniki w pracy otrzymała pisemne wyróżnienie od firmy matki.

Kolejna prywatna rozmowa podczas przerwy w pracy została podsłuchana a pan szef postanowił przeprowadzić prywatne śledztwo w tej sprawie. Prywatne, bo nie takie jak stanowi o wewnętrznych śledztwach prawo pracy. Kolejne rażące przewinienie. Kolejne zmuszanie do podpisywania dokumentów pod groźbą poinformowania policji. W tej sprawie jeden z “winnych” nie ugiął się i zażądał wyników śledztwa. Odmowa. Argumentacja? Jest ochrona danych osobowych. Ale czy firma chroni tego “winnego” przed jego własnymi danymi osobowymi? Nawet interwencja osoby “pokrzywdzonej”, która jak się okazało jest według pana szefa ofiarą rasizmu, nic nie pomogła. Koledzy zostali zwolnieni dla dobra osoby pokrzywdzonej. Osoba pokrzywdzona oświadczyła że czuje się pokrzywdzona przez szefa za to że ją dyskryminuje i kategoryzuje nie znając prywatnych bliskich więzi pomiędzy zwolnionymi. Ale śledztwo niby się odbyło…

To pierwsza sprawa która wyszła na jaw. O zdarzeniu poinformowany został dział ministerstwa pracy rozpatrujący skargi i spory pomiędzy pracodawcami i pracownikami.  Sprawą niewypłaconej sześć miesięcy pensji zajmuje się również adwokat.

Kolejna zagadka. Wieloletnia pani kadrowa nagle zwalnia się z pracy. Jak się okazuje zatrudniła osobę z nieczystą przeszłością. To również rażące przewinienie.

Kolejne zwolnienia. Ludzie szukają pracy, a znajdują ją w konkurencyjnej firmie w Larnace, nowo otwartej, 250 miejsc pracy.  Gdzie pracujesz? Jakie warunki pracy? Może i ja spróbuję. Wtedy sytuacja się odwraca. Kończą się chore zwolnienia, zaczynają napływać kolejne rezygnacje.

Pan szef panikuje. Do tego stopnia oszalał że organizuje swoje prywatne śledztwa nawet po upływie okresu wypowiedzenia, zatrzymuje pensje i wmawia byłym pracownikom że muszą podpisać dokumenty że zostali zwolnieni z powodu rażącego przewinienia. Poinformowali przyjaciół gdzie pracują, a ci po prostu zdecydowali się zmienić pracę. Dla pana szefa to kradzież pracowników. Ta sprawa też trafiła do działu pomocy w sporach między pracodawcami i pracownikami (labour relation). Tu prócz niewypłaconych nagród, wakacji i podstawowej pensji doszło do zmuszenia pracownika do podpisania dokumentu że został zwolniony, tydzień po tym kiedy sam odszedł!

Pracownik labour relation okazuje się wcale nie jest zaskoczony tą skargą. Od kilku tygodni napływają kolejne, od byłych pracowników firmy.

Ale wisienką na torcie jest że pan szef wysłał pismo do jednej z byłych (zwolnionych) pracownic, która w chwili obecnej już pracuje w wyżej wspomnianej firmie konkurencyjnej, pismo… pozew sądowy. Powód? Utrata pracownika. Partner zwolnionej odszedł z pracy i podjął nową w firmie razem ze swoją dziewczyną. Również firma konkurencyjna została oskarżona o kradzież pracowników.

Jeszcze wam mało? Kolejna niespodzianka. Kolejny pozew. Przyniesiony przez kuriera byłemu pracownikowi. Do domu! Dlaczego do domu? Dlaczego firma udostępnia dane osobowe byłych pracowników osobom trzecim? A treść oskarżenia? Wystawianie negatywnych opinii o firmie w mediach społecznościowych. Tu konkretnie chodziło o mapy Google i opinię o firmie. WIELKIE ROZCZAROWANIE. NIE POLECAM. Czyli prawa do własnego zdania nie ma nawet były pracownik? Ale pytanie? Czy mapy Google podają publicznie adres domowy użytkowników? Czy tutaj baza danych ex zatrudnionych nie podlega ochronie?

Pan były śledczy powinien znać treść ustawy o ochronie danych osobowych i chyba ubolewa nad tym że już nie jest w policji. Śledztwa to jego hobby.

Administratorka jednej z grup w mediach społecznościowych opublikowała nazwę firmy.

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie obie firmy oraz dział Labour Relation w Larnace.

Labour Office odpowiedziało nie odpowiadając – muszą sprawę prowadzić dyskretnie a wszystkie dane na ten temat, co nas wcale nie dziwi, są poufne.
Firma, która “kradnie” pracowników odpowiedziała, że jej zdaniem każdy ma wolną wolę i może pracować gdzie tylko chce, a rynek pracy rządzi się własnymi prawami.
Firma Pana Śledczego nie odpowiedziała.

Skomentuj