fbpx

Protest, którego nie było. Za to policja była!

Jestem pełen podziwu tego jak odbył się ostatni protest w Limassol. Naprawdę. Po ostatnich protestach, które skończyły się regularną bitwą nie byłem zdziwiony środkami bezpieczeństwa. Samochody, armatka, nawet helikopter został sprowadzony na tę okazję. Jednak protestujący zrobili numer stulecia! Mianowicie przyszli w liczbie pięćdziesięciu, popatrzyli i w sumie uznali, że pójdą do domu. Pieniądze rządowe wydane, ludzie przygotowani jak na przyjęcie a tutaj sytuacja jakby goście postanowili nie przyjść. W sumie smutno mi trochę było i szkoda. Dość chłodno, pewnie sprzęt ciężki, pewnie słaby sposób spędzania wieczoru dla tych chłopaków. Potem przypomniałem sobie, że jednak swoje zarabiają i potrafią „różnie interpretować przepisy”. Wtedy mi przeszło.

Też bym chciał tak sobie postać i dostawać za to pieniądze.

Tak jak stoi Pafos. Kolejny dzień lockdownu regionu, którego się lockdownem nie nazywa a „kwarantanną” albo „blokadą”. Pytanie tylko po to wszystko? Od dłuższego już czasu region ten szoruje po dnie jeśli chodzi o wykres zakażeń a żadnej informacji o poluzowaniu obostrzeń nie ma. Biznesy jakoś sobie radzą. Kawiarnie i restauracje nastawiają się na dostawy bądź żarcie na wynos, kioski notują ogromne przychody. Wszystko w porządku, gdyby nie fryzjerzy. Ci to mają pod górkę. Ludzie przychodzić nie chcieli, turystów mniej, teraz jeszcze pozamykali. Mogą tylko pokątnie i po znajomości. W tajemnicy ukrywają się niczym jacyś skromni superbohaterowie. Partyzanci naszych czasów.

Już prędzej bym widział blokadę Nikozji. A no tak, zapomniałem, że tego nie można zablokować, bo przecież przejścia na północną stronę, poza tym komu się to opłaca. W razie czego można też zastosować tak zwany „polski trik” czyli mniej testów. Pójdźmy nawet dalej! Nie róbmy testów w ogóle. Brak testów = brak zakażeń. Magia!

Jako jednak praworządny rezydent dbający o budżet państwa mam pomysł. Jeśli ktoś zna się z kimś z rządu może go przekazać. Może zamiast przeznaczać pieniądze na tłumienie demonstracji równie licznych co fanklub Marcina Najmana przeznaczmy je na przedsiębiorstwa? Albo wysyłajmy na konta ludziom jak przy pierwszej fali? Nie będzie trzeba chodzić i kłócić się z pracodawcami, paliwo na helikopter się zaoszczędzi. Nawet Ci protestujący stracą zapał, bo komu by się chciało bić z policją i palić śmieci, gdy można sobie zrobić souvlę czy pyknąć piwko. Choć może to ja mam jakieś dziwne priorytety.

Mam czasem wrażenie, że Cypr to taka wyspa, która poradzi sobie ze wszystkim. Jednak przy tym zrobi tyle problemów, tyle różnych dziwnych działań, że zamiast prostej drogi wybiorą sobie hasanie w labiryncie. W sumie, myślę, że może ta czechosłowacka bajka „A je to!” to właśnie o tej wyspie? Pasowałoby.

A idealną klamrą brawurowej akcji policji niech będzie informacja jaką wyczytałem po protestach. Może to błąd w tłumaczeniu, może nie, ale greckiego nie znałem. Otóż jedyną osobą zatrzymaną po protestach miał być 21-latek, który.. rzucił krakersa.


foto: Leonid Mamchenkov (flickr)


Zostaw swój komentarz:

Więcej w tym temacie:

error: UWAGA: Zakaz kopiowania!