Pożar zniszczył zabytek w Limassol

Wczorajszy pożar w Limassol praktycznie doszczętnie zniszczył stojący w centrum miasta zabytek

Duży pożar, który wybuchł w środę około 11:30 w Limassol, poważnie uszkodził opuszczoną, zabytkową rezydencję położoną w historycznym centrum miasta.

Okoliczności pożaru są obecnie badane – policja sprawdza informacje dotyczące czterech osób, które przed incydentem opuszczały neoklasycystyczną rezydencję, znaną jako rezydencja Pavlidis, jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w Limassol.

Jak poinformował zastępca komendanta Centralnej Straży Pożarnej w Limassol, Beniamin Loukas, na miejsce wysłano cztery wozy strażackie, w tym jeden z wóz strażacki z drabiną.

„ Dostęp do domu był bardzo utrudniony ze względu na jego lokalizację w centrum miasta, a dotarcie na miejsce zdarzenia było utrudnione – powiedział.
Ponadto, kiedy przyjechaliśmy, dach rezydencji całkowicie się zawalił”.

Po wybuchu pożaru zawaliła się drewniana podłoga na pierwszym piętrze.

Dla Straży Pożarnej priorytetem była ochrona sąsiednich domów i ewakuacja okolicznych mieszkańców.

Odnosząc się do doniesień o czterech osobach wychodzących z opuszczonego domu , Loukas powiedział, że policja sprawdza te informacje, a dokładne przyczyny pożaru zostaną ustalone po przeprowadzeniu oględzin.

Ponadto rzecznik policji w Limassol, Lefteris Kyriakou, powiedział, że władze analizują informacje sugerujące, że budynek służył jako schronienie dla bezdomnych .

Badamy tę sprawę i staramy się dokładnie ustalić, co się stało, na podstawie nagrań z telewizji przemysłowej i innych zeznań” – powiedział.

Dwór, położony przy centralnej ulicy Ifigenia, w pobliżu Politechniki (Tepak), został zbudowany pod koniec XIX wieku i był opuszczony przez ponad dekadę. Przez pewien czas na jego dziedzińcu działał niewielki bar.


Zostaw swój komentarz:

zaplanuj swoją podróż

katalog firm

zobacz także

[itfruit_adrotate_by_category]

Discover more from Cypr24

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading