Polonijne pytania

Tak, wiem, nie spodziewaliście się powrotu tej serii. Niby nie wypada, ale skoro Raków dał mi powód do „rozpędu” (dzięki Panowie!), to trzeba to wykorzystać. To coś trochę jak nowa część „Gwiezdnych Wojen”. Nie spodziewaliście się, a jednak powróciła. Jednak wiedzą to tylko Ci, którzy jak ja czekali na nową trylogię. Inni zaś muszą się tylko starać zrozumieć.

Ja naprawdę nie jestem ojkofobem. Zanim jednak przejdziemy dalej — definicja. Nie będę jednak udawał alfy i omegi jak większość prezenterów z telewizji śniadaniowych więc posłużę się wikipedią. Ojkofobia –  termin oznaczający odrzucenie (od rezerwy do nienawiści) rodzimej kultury i apologię innych systemów wartości. Czyli mówiąc kolokwialnie, robienie do własnego gniazda.

Zanim ktoś jednak wmówi mi antypolskość, to wierzcie mi, jestem dumny z bycia Polakiem. Dumą napawa mnie historia i język naszego kraju. Jestem wielkim fanem polskiej sztuki, od poezji Słowackiego, po komedie sensacyjne, gdzie prawdziwy człowiek miasta z nazwiskiem bez „S” mówi o silnej psychice. Ba! Nawet jestem w stanie znieść, gdy nasi dzielni chłopcy z orzełkiem na piersi dostają w papę od Mołdawii, Dzieci z Bullerbyn czy Pif-Paf City. Polskie piwo jest tym, czym mi brakuje na tej wyspie do perfekcji, a kto raz spróbuje dobrego polskiego <tu wpisz nazwę dowolnego polskiego browaru, nie ma tak łatwo, nie płacicie mi za reklamę> ten do KEO czy Leona już nie wróci. Także niechęci do Polski i Polaków wmówić mi nie można.

Gdy jednak zaglądam na grupy polonijne, to mam ochotę się rozpłakać. Pomijam fakt, że w 99% to są pytania, z którymi poradzi sobie Google. „Czy Limassol jest po greckiej stronie?”, „Czy na Cyprze płaci się w Euro?”, „Jak sobie załatwić internet na Cyprze?”. No nie wiem, kupić kartę? Czasem mam wrażenie, że niektórzy wyobrażają sobie Cypr jako podane wcześniej Pif-Paf City, gdzie nie ma prądu, ludzie wysyłają wiadomości gołębiami, a trupy ścielą się gęsto, bo ludzie wyjaśniają sobie rzeczy poprzez pojedynki w samo południe

To jednak jeszcze nic. Może to irytujące, ale chociaż niegroźne. Najgorsze są wojenki, wendetty, te istne batalie ludzi, którym nawet nie chodzi o rozwiązanie problemu, tylko o jego rozdmuchanie. Ja się zastanawiam, co implikuje takie zachowania wśród ludzi? Gdyby mnie ktoś kiedyś przerobił na hajs, to pierwszą rzeczą jaką bym zrobił, byłoby pójście do sądu, albo na policje. Tu muszę przyznać, że cypryjska policja jest dość teoretycznym pojęciem, nie przeczę, ale ostatnią rzeczą, którą bym zrobił, byłoby lamentowanie do obcych ludzi. Jakby tym ludziom nie chodziło o rozwiązanie problemu, tylko o to, by obrzucić kogoś błotem.

Już widzę, że ktoś się poczuł dotknięty. Już czuję ten pot na klawiaturze, której stukot sugeruje, że ktoś mi zapłacił, albo kogoś bronię. Niestety jednak nic z tych rzeczy, bo jak na złość, nikt mnie nie zna, a i jak ostatnio patrzyłem do portfela, to mi nie przybyło. Przykro mi.

Jednak mi jako użytkownikowi to jeszcze to może przeszkadzać. Gorzej z moderacją, która musi czytać i filtrować te wszystkie rzeczy. Dlatego właśnie nikt normalny, nigdy by mi nie dał takiej namiastki władzy. Znając bowiem siebie, połowę ludzi bym wywalił, a 60% postów skasował. Zawsze byłem radykalny.

Dlatego pozostaje mi czekać, czytać i czasem odpowiadać. Także pamiętajcie. Można płacić w Euro, Limassol jest po greckiej stronie, a ta turecka jest oddzielna i tam się płaci lirami. No i mamy piękne plaże. No i czystą wodę. To już dobry start. A jakby co, to wiecie, gdzie pytać.


Zostaw swój komentarz:

zaplanuj swoją podróż

katalog firm

zobacz także

[itfruit_adrotate_by_category]

Discover more from Cypr24

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading