fbpx

Magiczne sześćdziesiąt procent

Prawo Republiki Cypryjskiej mówi dość jasno. Pensje w 40% ma pokrywać pracodawca, w 60% państwo. Przelewy od państwa mają przychodzić na konto firm i to one mają je rozdzielać pracownikom. Trochę dziwne, fakt, ale mając świadomość, że i tak urzędy mają masę papierkowej roboty, skarg, zaniechań, to można owe lenistwo zrozumieć. W końcu cypryjskie państwo nigdy nie było znane z szybkości w działaniu. Zresztą prawdopodobnie żadne takie nie jest.

Niepokojące natomiast jest to jak te środki są rozdysponowane. Można powiedzieć, że to 60% w wielu przypadkach jest jak Yeti. Każdy coś o nich słyszał, ale w wielu wypadkach za cholerę go nie widział. Tłumaczenia są różne. A to przelew nie doszedł, a to niewyraźne papiery, a to przecinek się nie zgadza, a to Windows nam się zawiesił i nie działają nam komputery. Zawsze coś, zawsze nie na czas. Oczywiście nie każdy pracodawca gra takimi wymówkami, to fakt, ale w wielu miejscach dochodzą sygnały, że te pieniądze po prostu się rozchodzą.

Pieniądze przeznaczone dla pracowników. Dla Was.

Wiele jest bowiem przypadków, w których owe środki są przeznaczane na opłaty prądu, wody, dostawców, i tym podobnych. Są nawet sytuacje w których pokątnie te przelewy są wyprowadzane na własne konta. To wszystko w białych rękawiczkach. Tłumaczenie? Coś się nie zgadzało w przelewie. Szkoda tylko, że te „wymówki” są na poziomie inteligencji Jasia Fasoli. Wystarczy bowiem jeden telefon, by to wszystko sprawdzić.

Także teraz zamiast sobie sprawę uprościć, państwo jeszcze bardziej sobie utrudniło działanie. Co prawda nie muszą teraz męczyć się z przelewami na konta pracowników, ale muszą przechodzić przez stos zawiadomień i skarg. Czy było warto? Czy taki był plan? Cytując dialog z filmu „Chłopaki nie płaczą”: Nie wydaje mnie się.

Ministerstwo jest idealnym chłopcem do bicia w tym wypadku. Ma bowiem masę wniosków do rozpatrzenia i po prostu, jak to brutalnie nie zabrzmi, nie będzie sobie zawracało zbytnio głowy tym, że komuś w jakimś punkcie na Cyprze nie doszły pieniądze. A jeśli tak, to ze sporym opóźnieniem. To też właśnie pracodawcy wykorzystują.

Dlatego jeśli macie taką sytuację, że pieniędzy magicznie nie ma, mimo że już mamy prawie koniec sierpnia, zalecam telefon do lokalnego oddziału Labour Office, ewentualnie (jeśli to możliwe) do kontaktu ze związkami zawodowymi.

Jeśli bowiem pracodawca wmawia Wam, że te środki są na wrzesień (bo takie informacje do mnie dochodziły) albo, że są dla firmy (takie również), to po prostu łamie prawo. A wtedy wiadomo co trzeba robić.

Może służby za szybko nie zareaguje, ale chociaż będziecie mieli satysfakcję, że włożyliście kij w szprychy jakiemuś cwaniaczkowi.


Zostaw swój komentarz:

Więcej w tym temacie:


error: UWAGA: Zakaz kopiowania!