fbpx

Lecimy z Warszawy do Larnaki przez Rygę z AirBaltic

[dropcap]C[/dropcap]zasem nie mamy wyjścia i musimy lecieć z przesiadką. Jedną z możliwości, jakie proponują nam wyszukiwarki lotów jest lot z AirBaltic przez Rygę. Specjalnie dla Was postanowiliśmy polecieć tymi liniami i opisać Wam nasze wrażenia.

Bilet kupiliśmy przez jedną z wyszukiwarek lotów za 48€ za podstawową wersję biletu z bagażem podręcznym – możemy zabrać na pokład dwie sztuki 55x40x23 cm oraz 30x40x10 cm. Zgodnie z informacją na bilecie na przesiadkę w Rydze mamy 55 minut.  Odprawy dokonujemy przez internet.

W Warszawie przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa i udajemy się w kierunku bramek. W związku z tym, że nie opuszczamy strefy Schengen nie przechodzimy kontroli paszportowej. Samolot melduje się w Warszawie o czasie i rozpoczyna się boarding. Do samolotu jesteśmy przewożeni autobusem.

Samolotem, którym polecimy z Warszawy do Rygi jest Bombardier Q400. Jest to mały, turbośmigłowy samolot z ustawieniem miejsc 2-2. Co ciekawe miejsca są oznaczone jako ACDF. Denerwujące jest jedynie to, że do samolotu można wejść tylko jednym, przednim wejściem co wyraźnie opóźnia start samolotu. Wbrew pozorom w samolocie jest sporo miejsca na nogi, nie ma ścisku jak w dawnych PKS-ach – można nawet rozłożyć fotele. Start samolotu jest wyraźnie wolniejszy niż znany nam z Boeingów czy Airbusów, którymi latami LOT’em czy WizzAir’em, wydaje nam się nawet, że samolot leci dużo niżej – dłużej widać panoramę Warszawy.

Do Rygi przylatujemy przed czasem. Ponownie opuszczamy samolot przednim wyjściem. Zaraz po wejściu na terminal pokazywana jest informacja na monitorach o możliwych lotach przesiadkowych – wyraźnie oznaczony jest na niej lot do Larnaki. Zgodnie z informacją na nich umieszczoną samolot odleci z terminala C, i aby do niego się dostać czeka nas kilkuminutowy spacer. W praktyce jednak w te kilka minut wliczona jest odprawa paszportowa (opuszczamy strefę Schengen i musimy ją przejść). Zła informacja dla palaczy jest taka, że palarnia znajduje się w terminalu A przy jednej z restauracji, po przejściu kontroli granicznej nie ma możliwości zapalenia papierosa.

Samolot do Larnaki podstawiony jest o czasie. Jest to Bombardier CS300 – flagowy samolot łotewskich linii lotniczych. Z zewnątrz wygląda jak każdy inny samolot – w środku zaskoczenie. Siedzenia są ustawione trochę inaczej – jest ich 5 w rzędzie a oznaczone są jako ACDEF. Są to fabrycznie nowe samoloty z wieloma nowoczesnymi rozwiązaniami, takimi jak regulacja kolorów oświetlenia (inaczej jest ono ustawione na czas boardingu, inne podczas lotu) czy monitorami nad każdym rzędem foteli – to właśnie na nich prezentowana są zasady bezpieczeństwa.

Podczas lotu nie ma męczącego serwisu i spokojnie można się przespać na rozkładanych fotelach. Można zamówić posiłek, którego koszt w zestawie z napojem to około 8€, ale można zamówić także posiłki podczas dokonywania rezerwacji biletu – wtedy zostanie on nam dostarczony wprost na nasze miejsce.

Do Larnaki przylatujemy przed czasem – wystarczy przejść przez kontrolę paszportową i można już cieszyć się cypryjską pogodą. W Rydze padał deszcz i było 10°C a w Larnace – 26°C.

Jeśli więc wyszukiwarka znajdzie Wam bilet przez Rygę – nie zastanawiajcie się. Przesiadka nie jest męcząca i warto skorzystać z tańszego połączenia niż to bezpośrednie.


Zostaw swój komentarz: