fbpx

Przegląd Ligi Cypryjskiej – Kolejka 1

Oto jest, oto wróciła! Cały Cypr czekał na ten moment, na ten fenomen socjologiczny. Pierwsza liga cypryjska znana też jako Cyprus First Division/Protathlima A’ Kategorias/ta wyżej od Ekstraklasy rozpoczęła granie. Kolejka zakończona, było parę niespodzianek, szlagierów, zaskoczeń i pewnie nie jeden kupon został rozerwany. Jednak od początku – i nie, nie będziemy tu nawiązywać do starcia Legii z Omonią. Leżącego się po prostu nie kopie, to się nie godzi.

Pozwólcie więc, że streszczę wam ostatnie szlagiery, meczycha i meczyki z Wyspy Afrodyty:

APOEL – Karmiotissa (2-2) Na inaugurację sezonu mieliśmy starcie na papierze rozwiązane już przed meczem. APOEL Nikozja chciał pokazać, że poprzedni sezon to był wypadek przy pracy i klub wraca na należne miejsce. Bukmacherzy byli bezlitości. 8.00 na remis, 13.00 na wygraną beniaminka. Spotkanie nudne, z początku pod dyktando gospodarzy, ale bramka na 2-2 dla Karmiotissy, cóż za ekstraklasowe ciasteczko! Wybicie obrońcy APOEL-u tuż pod nogi Andresa Christou. Reakcja bramkarza bezcenna. Jakby miał zapytać „Dokąd idziemy? Dokąd zmierzamy”.

Pafos – Omonia (2-2) Omonia widząc poczynania rywala postanowiła chyba się solidaryzować. Wyszła trochę drugim garniturem szykując się do starcia z Legią, a i to wystarczyło by stawić czoła Pafos. Drużynie, która co sezon mówi o pieniądzach i wzmocnieniach, o tym, że to jej czas wejść do grona najlepszych. A koniec końców zwieńczeniem sezonu jest gra o nic w dolnej ósemce. Warto nadmienić, że podczas tego meczu poznałem paru starych znajomych – Paulusa Ajauuri i Denisa Rakelsa. Nic się nie zmienili od czasów Ekstraklasy. Omonia choć zremisowała to może być zadowolona, bowiem mecze z dzisiejszym rywalem nigdy łatwe nie są (na pięć ostatnich meczów, 2 remisy, 3 porażki).

Apollon – Doxa (1-1) Do sezonu włączył się również Apollon, który ma chrapkę w tym sezonie na coś więcej niż tylko statystowanie na balandze Omonii, APOEL-u i Anorthosisu. Zadanie z pozoru banalne. Doxa. Zespół, który gdyby nie COVID pożegnałby się z ekstraklasą. Ten mecz byłby idealną definicją stwierdzenia „ścinanie drzew”. Akcja? Faul. Przeciwnik ma jakąś piłkę? Gdzie tam przejęcie, faul. Idę o zakład, że gdyby jakiś fan wbiegł na murawę to mimowolnie jakiś piłkarz zrobiłby mu saneczki. Co by nie mówić Apollon mógł sobie pluć w brodę. Okazje miał, a Doxa była dość impotentna w ataku. Na remis to jednak starczyło, i to nawet goście strzelili pierwszą bramkę.

Olympiakos Nikozja – AEL Limassol (1-2) Czwarty mecz i wreszcie jakieś zwycięstwo! AEL w końcówce pierwszej połowy strzelił gola za sprawą brazylijczyka Eullera i chyba trochę spuścił z tonu. Nie trzeba było dwa razy mówić, Mantzis, 72 minuta, klepeczka, dziękuję dobranoc. Ten otrzeźwiający cios dał znać gościom, że chyba ten mecz można było jeszcze przegrać. Remis umówmy się, AEL-u raczej nie zadowalał, więc zakasali rękawy i w końcówce meczu wcisnęli zwycięskiego gola. Na Olympiakos to może i wystarczy, ale czy na coś więcej?

Anorthosis – Ermis (3-1) Co tu dużo mówić, po zakończeniu sezonu gospodarze mogli być wściekli. Mieli tyle samo punktów co Omonia, już witali się z gąską, już marzyła im się Liga Mistrzów a tu klops. Liga Europy i wyjazdy po pastwiskach. Na pierwszy ogień poszedł drugi z beniaminków, Ermis. Powiedzmy sobie wprost, gospodarze ich totalnie zmiażdżyli, wynik mówi sam za siebie, a w eter poszedł przekaz „My nie powiedzieliśmy ostatniego słowa, w tym sezonie też idziemy po całą pulę”.

Nea Salamina – AEK Larnaka (1-2) Larnaka to dziwny zespół. Z jednej strony ma potencjał na bycie poważnym graczem, ma w swoim gronie zawodników, którzy nie grają za miskę ryżu, ale zawsze coś tam nie do końca grało. Tak było też w tym meczu. Posiadanie piłki, było? Było. Jednak to gospodarze byli bardziej głodni gry i parli na bramkę. Tak jakby piłkarzom gości odcinało prąd przed polem karnym rywala. Ostatecznie dowiezione zwycięstwo 2-1 jest miłym początkiem nowego sezonu. Pytanie jednak to samo co w przypadku AEL-u. Na takich rywali jak Salamina to może starczyć. Jednak co z tymi największymi?

Achnas – Paralimni (2-0) W sumie trochę było mi ich szkoda. Każdy żył starciem Omonii z Legią, więc ten mecz w sumie mógł się nie odbyć. Gospodarze postanowili się jednak tym nie przejmować i zrobili swoje. Łatwe 2-0, piękne otwarcie meczu w piątej minucie i gol z karnego, który może sobie dopisać Ilia, Miguelito w końcówce pieczętuje zwycięstwo. Achnas w tym sezonie mierzy w bezpieczny ligowy byt, zresztą tak samo jak Paralimni. Jak to im wyjdzie, zobaczymy. Patrząc jednak na styl można rzec „no tak średnio bym powiedział, tak średnio”.

Tabeli na razie nie ma co pokazywać, bo to pierwsza kolejka. Sugerowanie więc się nią jest jak usprawiedliwianie ostatniego blamażu pewnego zespołu piłkarskiego – bez sensu. Nie martwcie się jednak, będę śledził tę ligę na bieżąco. Polecam i Wam, bo czasem można miło spędzić czas.


Zostaw swój komentarz:

Więcej w tym temacie:


error: UWAGA: Zakaz kopiowania!