fbpx

Grożą nam braki w zaopatrzeniu?

Zamknięto Limassol i Pafos, rozpoczęło się wielkie testowanie pracowników, mieszkańców… Tylko czy ktoś pomyślał co z zaopatrzeniem w sklepach?

Owszem, teoretycznie pracownicy firm dostarczających produkty do sklepów mogą wyjeżdżać i wjeżdżać do zamkniętych miast. Należy jednak postawić pytanie jak długo…

Zgodnie ze wszystkimi protokołami bezpieczeństwa, wystarczy jeden zainfekowany pracownik aby zamknąć firmę transportową, sklep czy hurtownię i wszystkich pracowników wysłać na kwarantannę. Pytanie tylko kto w tym czasie będzie pracował. Owszem, wielkie firmy poradzą sobie z tym problemem, tak jak radziły sobie do tej pory – pracownicy byli przesuwani z miejsca na miejsce, z miasta do miasta.

Tylko co stanie się z rodzinną firmą transportową, w której pracuje ojciec i synowie? Wszyscy zostaną uziemieni w domu. Nie będą mogli dowieźć towaru (chyba, że jakaś inna “czysta” firma przejmie ich transport), a sklepy zostaną bez zaopatrzenia.

Co się stanie z hurtowniami, w których pracuje garstka wyspecjalizowanych osób i ich zadaniem jest jedynie dostarczanie towarów do sklepów? Teoretycznie nic nie powinno się stać z towarami przemysłowymi czy spożywczymi z długim terminem ważności, ale co z tymi o krótkim terminie ważności? Zostanie zniszczony gdy termin ważności się skończy a on dalej będzie leżał w lodówkach?

Ten cały koronawirus powoduje naprawdę niezły zamęt w życiu. Za chwilę może się okazać, że w piekarniach, rzeźniach, sklepach mamy samych zakażonych bezobjawowych i trzeba będzie wszystko zamknąć…

Swoją drogą ciekawe ilu właścicieli firm nie wyśle swoich pracowników na testy tylko i wyłącznie ze strachu przed ewentualnym zamknięciem firmy.

Nie chcę siać paniki, nie jest to powód mojego tekstu, ale na zdrowy “chłopski” rozum skoro mamy tylu zakażonych bezobjawowych to wszystko może stanąć.

I wtedy czeka nas prawdziwy lockdown…


Zostaw swój komentarz:

Więcej w tym temacie:

error: UWAGA: Zakaz kopiowania!