fbpx

Dziurawy system covid’owy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Ona poleciała do Polski z koronawirusem, on widniał w sanepidzie że ma covid i nie chcieli go wypuścić mimo, że był zdrowy…

Dwie historie, obie związane z COVID19. Obie prawdziwe – pokazują dziurawy system związany z obostrzeniami. Zmieniliśmy jedynie imiona tak, aby nikt nie domyślił się o kogo chodzi.

W okresie przedświątecznym wyrywkowe testowanie “po kontakcie”. I bach – Marzena pozytywna. Pozytyw wyszedł na “szybkim” teście w aptece więc jest jeszcze szansa, że to błąd. Wycieczka do laboratorium na test PCR – niestety, jest potwierdzenie.

Szok. Rodzina “ucieka” od zakażonej na święta do Polski – w końcu planowali to od wielu miesięcy. Marzena zostaje w domu. Samotnie spędza święta pod kołdrą. No ale czas kwarantanny się kończy – w końcu była szczepiona. Zgodnie z zaleceniami idzie na test. Niestety, znowu pozytyw. Nie ma żadnych objawów, nawet nie chce jej się kichać. Postanawia dołączyć do rodziny w Polsce.

Istnieje wprawdzie obawa, że cofną ją na granicy – powinna widnieć w systemie z zakazem wylotu. Spocona podchodzi do automatu kontrolującego paszporty i… wsiada do samolotu.

Nikt na granicy, ani cypryjskiej ani polskiej nie sprawdza w systemie czy jest zakażona. Liczy się fakt szczepień…


System śledzenia przypadków jest tak dziurawy, tak niedopracowany, że nawet osoby zakażone z pozytywnym wynikiem PCR mogą bez problemu podróżować…


Kolejna historia Marcina. Próbował wrócić z Polski do domu na Cypr. Podczas odprawy granicznej na lotnisku otrzymuje informację, że powinien zostać na kwarantannie – odpowiednie zastrzeżenie widnieje w systemie polskiej Straży Granicznej. Nie pomagają wyjaśnienia, że nawet się nie testował gdyż nie musiał – jest zaszczepiony trzema dawkami.

Funkcjonariusz Straży Granicznej stawia na swoim sanepid zakazał wylotu i już. Dowódca zmiany na lotnisku wyraża zgodę na wylot pod warunkiem wykonania na lotnisku testu. Wbrew przepisom, wbrew zasadom – w końcu osoby zaszczepione nie muszą testów wykonywać.

Ale co zrobić – żeby wyjechać z Polski trzeba zapłacić za test. Jest wynik – jak należało się spodziewać negatywny,

Marcin wsiada do samolotu i wraca do domu. Na cypryjskim lotnisku kolejny test i kolejny negatyw…

Ale to nie koniec tej historii. Co jakiś czas dzwoni do Marcina polski sanepid – z różnych miast w Polsce i przypomina, że powinien być na kwarantannie. Tylko, że on nigdy nie miał pozytywnego testu i od kilku już dni jest w domu na Cyprze…

I teraz niech wyjaśni: o co w tym wszystkim chodzi…


Zostaw swój komentarz:

Nasze teksty wprost na maila:

Podaj adres mailowy a codziennie wieczorem otrzymasz od nas wszystkie opublikowane teksty wprost do skrzynki odbiorczej.

Zaplanuj swoją podróż


Więcej w tym temacie:


error: UWAGA: Zakaz kopiowania!