Kolejny cypryjski absurd budowlany

Kolejny cypryjski absurd budowlany

Pervolia to sporej wielkości wieś około 5 km od lotniska w Larnace położona nad samym morzem.  Z Pervolii, do latarni Faros wiedzie trasa spacerowa, na długość około 2-3 km. 
Plaże dzikie, niestrzeżone.  



Dalej, tuż za latarnią, kolejny super spacerniak.  Świetne miejsce na bieganie czy na rowerek. 

Można też przejść się wzdłuż plaży ale nieudolnie ustawione falochrony, niszczą linię brzegową i dlatego trzeba było delikatnie poprawić ten błąd.
Poszerzono zatem linię brzegową a następnie oddzielono ją betonową ścianą od morza. 

Ściana wysoka na 3 metry. Zejść nie da rady. Ale budowniczy co kilkanaście metrów zbudowali schodki.
Super pomysł.
Woda obija się o schodki. Rozlewa na boki. Wskakuje na brzeg. Błotko. Yeah!
Do tego powierzchnia jest oczywiście śliska. Po schodkach jak po maśle. Główką w dół na kamieniste dno.

Komu się poskarżyć? Przecież nie musiałeś tam iść!

Jak udało nam się ustalić, wykonawcą prac była firma prywatna, na zlecenie Gminy.  Ale to Gmina odebrała tę pracę. Zatem Gmina ponosi winę.
Okoliczni mieszkańcy, po wypisach ze szpitala, kontaktują się z adwokatami. Żądają zamontowania barierek ochronnych i barierek przy obślizgłych schodkach. 
Ale po co wydawać kasę już teraz? 

Prace zakończyły się około miesiąc temu. Woda wypłukała już około pół metra linii spacerowej. Czyli w takim tempie, za 6 miesięcy potrzebne będą schodki by wspiąć się do śliskościanki. 
A może morze zniszczy już ten projekt do kolejnego lata i się sprawę umorzy z braku “sprawcy”.

Ale teraz ściana jest, straszy, przeraża, morze się burzy, nie jest ani ładnie, ani bezpiecznie. Pan płaci, pani płaci, a turyści robią fotki i obklejają internet sławiąc cypryjskich budowniczych. Miało się zwrócić, ale chyba do tego interesu trzeba będzie jeszcze dołożyć. 
Wypijmy za to.

[bar group=”901″]

Skomentuj